Strach ma wielkie oczy

with Brak komentarzy

płaczące dzieckoWryła mi się w pamięć. Miała dwanaście lat. Długie blond włosy splecione w grube warkocze. Pamiętam nawet jej imię. Przepłakała noc w szpitalnej ubikacji. Trzęsła się jak osika. Była przerażona. Dlatego, dziś napiszę oczywistość: Rodzice Kochani! Nie narażajcie dzieci na brak informacji, a tym samym na niepotrzebny stres.

 

Pisałam już o tym, że w rozmowie z dziećmi rodzice oszukują “Okłamywanie dziecka… boli”. Rozumiem, że wtedy niejako chcą je uchronić, przed trudną prawdą. Dlaczego, jednak nie informują, o tym co będzie się działo? Szczególnie wtedy, gdy nie jest to nic strasznego!

 

Nie tak dawno brałam prysznic w łazience, w której było kilka kabin w szeregu. Usłyszałam, że obok otworzyły się drzwi. Jakieś tam krzątanie. Szum wody i nagle… rozdzierający wrzask malucha. Masakra. Przerażenie ogromne. Krzyk i pisk. Pobiegłabym natychmiast z pomocą, gdyby nie fakt, że akurat byłam w rajskim stroju Ewy. 

 

W końcu usłyszałam głos matki, która próbowała przekrzyczeć przestraszonego szkraba.

– Oj wystraszyłaś się kochanie. Nie wiesz, co się dzieje. Już zaraz. Mamusia Cię umyje. Wiem, wiem… tutaj jest trochę inaczej niż w domku – słyszę, że matka dziecka próbuje ratować sytuację. Nie widziałam jej na oczy, ale wydaje mi się, że to jest świetna mama!

 

Pewnie zwyczajnie nie wpadła na pomysł, żeby te wszystkie wyjaśnienia przedstawić dziecku przed wstawieniem go pod strumień wody? Tłumaczenia po czasie, gdy już córka była w histerii na nic się zdały. – Nie wiesz, co się dzieje – zrozumiała mama. Szkoda, że ciut za późno. Piszę o tym tylko dlatego, że może inna mama to przeczyta i z wyprzedzeniem opowie maluchowi o tym, że czeka go jakaś mała “przygoda”. 

 

Ktoś pomyśli, że ze starszymi dziećmi jest łatwiej?

 

Ta dziewczyna też wryła mi się głęboko w pamięć. Miała dwanaście lat. Długie blond włosy splecione w grube warkocze. Pamiętam nawet jej imię. Przepłakała noc w szpitalnej ubikacji. Trzęsła się jak osika. Była przerażona. Nie wiem, kto zaniedbał sprawę. Faktem jest, że dziecko było wystraszone czekającym je nazajutrz badaniem. Nawet ją rozumiem. Zdecydowanie nazwa badania brzmiała złowrogo. Pielęgniarka mówiła tylko “nic się nie bój”. Nikt nie zadał sobie trudu, by wyjaśnić małej, co się będzie działo.

– Dlaczego mi nikt nie powiedział, że to nie boli!? Całą noc ryczałam – krzyczała potem. Nie było chętnych, by na to pytanie odpowiedzieć. Z dziewczynką był ojciec. Też bardzo dobry ojciec, który do późnego wieczora grał z nią w planszówki, odrabiał zaległe lekcje. Zapomniał tylko przygotować dziecko na nieznane.

 

Wiem Kochani. Czasem rodzic nie wie, co i jak mówić. Może czujecie się niekompetentni? Myślicie, że dziecko niewiele zrozumie? Hmmm… a ja myślę, że lepiej niech zrozumie niewiele, niż żeby miało zostać nieuprzedzone, o tym co go czeka.

 

Jak ja sobie z tym radzę?

 

Dużo opowiadam! Córka też miała mieć badanie. W znieczuleniu ogólnym na operacyjnej sali. Miała wówczas niespełna cztery lata. Słuchajcie, dla mnie to niewyobrażalne, żebym jej nie powiedziała, co będzie się działo. Mimo, że miała być na wpół świadoma po lekach. Tuż przed badaniem, kilka razy opowiedziałam jej to, co mniej więcej wiedziałam. Pani pielęgniarka da jej lekarstwo, a potem pojedzie razem z łóżkiem do takiej wielkiej sali, gdzie rodziców nie wpuszczają. Tam jest kraina Doktora Śpioszki, który sprawia, że wszystkie dzieci zasypiają. Bada ich pani doktor, ale dzieci nic nie czują, bo śnią im się piękne sny. Tam wszyscy lekarze są ubrani w takie śmieszne, zielone stroje. Jak zobaczysz taką panią doktor, która będzie Cię budzić, to znaczy, że za drzwiami już czeka mamusia. Wiecie co? Ryczałam jak bóbr, gdy stojąc pod drzwiami usłyszałam głosik Małej: – Obudziłam się. Proszę otworzyć drzwi. Tam czeka moja mamusia. Personel był w szoku.

 

Czy sama to wymyśliłam? Nie! Nauczyłam się z włoskiego filmu “Życie jest piękne” w reżyserii Roberto Benigni. Scena z obozu koncentracyjnego. Ojciec wymyśla historię, by chronić syna, zminimalizować strach i przerażenie. Kto nie widział? Pozycja obowiązkowa!!! Dziękować Bogu, że jako rodzic nie muszę stawać przed takimi wyzwaniami!

 

Czy zawsze mi się tak świetnie udaje? Oczywiście, że nie! Też zapomnę. Nie przewidzę. Na czas nie uchwycę maleńkiego niepokoju. Każdemu może się zdarzyć. Warto jednak raz po raz spoglądać na świat oczami dziecka. Tak dla wprawy. Wtedy takich “wpadek” będzie mniej, albo wcale.

 

Kochane Mamy! Kochani Tatusiowie!

 

Strach ma wielkie oczy

 

Postarajcie się przygotować dziecko na to co ma się wydarzyć. Przemyślcie, czy sytuacja, która jest wam dobrze znana, nie przeraża czasem waszej pociechy. Uprzedźcie ją o czekających zdarzeniach. Nikt nie lubi być niemile zaskakiwany. Dziecko również!

 

Zwykle ten strach przed nieznanym ma oczy większe, niż prawdziwy powód do niepokoju.

 

O czym opowiedzieć dziecku?

 

O pierwszym nocniczku, jeśli będzie grający. Ile to dzieci boi się własnego nocnika, bo mama zapomniała powiedzieć, że po sukcesie zagrają fanfary?

 

A może to wasza pierwsza podróż pociągiem? Wiesz, że pociąg przy wjeździe na stację strasznie hałasuje. Przygotuj dziecko na ten fakt. Nie chcesz, by wsiadało trzęsąc się ze strachu. Akurat tego, kiedyś nie przewidziałam! Też nie jestem idealna 😉

 

Idzie do przedszkola?  Pamiętaj, że pierwszego dnia sporo przedszkolaczków płacze. Dziecko musi o tym wiedzieć, że może spotkać przerażone dzieci. Inaczej, nawet gdy jest samodzielne i zaradne, też zacznie płakać. Normalne.

 

Opowiadajcie o pierwszym dniu w szkole. Szatnia niczym klatka w zoo, może trochę być straszna. Nieprawdaż? A może dziecko idzie do czwartej klasy? Wiesz, że to duży przeskok. Nie ma już jednej pani i jednej klasy. Oj, będzie się działo! Uprzedź ucznia, że będzie troszkę inaczej. Opowiedz o swoich wspomnieniach.

 

Wyjaśnijcie, co czeka nastolatka po przyjeździe na kolonię i że wszystko na początku może wydawać się przerażające. – Tato, jak dobrze mi powiedziałeś, że ten pierwszy dzień na obozie jest straszny, bo wszyscy zmęczeni. Wiedziałem, że wystarczy przeczekać i będzie super – stwierdził mój Syn, po pierwszej samodzielnej wyprawie.

 

A może pierwszy raz lecicie samolotem? Bardzo podobała mi się postawa lekarza laryngologa, który rzeczowo wyjaśnił mojej Córce, że musi załatwić u mamy dużą paczkę gum do żucia. – Czasem w samolocie zatykają się uszy. Jesteś malutka, a to dość dziwne uczucie. Koniecznie żuj gumę! Pomaga Niech mama kupi Ci dużo gum na drogę – wyjaśnił. Wcześniej też, prostymi słowy, przygotował dziecko na badanie. Niestety postawa wśród lekarzy dość unikatowa 😉 Nie liczyłabym bardzo, że mnie wyręczą w informowaniu.

 

Jedziecie do szpitala? Wiem. To straszne. Nie zamykaj się jednak w swojej rozpaczy, tylko uprzedź dziecko, o tym co będzie się działo. Ty masz problem, że dziecko chore, ale to jego będą kłuli i zabierali w różne dziwne miejsca. To maluch słyszy te wszystkie “przerażające” słowa jak USG, czy próbka kału. Uprzedź co będzie, a co na pewno nie będzie bolało. 

 

I mogłabym te przykłady w nieskończoność mnożyć.

 

Drugi miesiąc wakacji jest takim właśnie czasem, że niektórym dzieciom pewne rzeczy trzeba zacząć opowiadać. Szczególnie jeśli od września, czeka je coś nowego. A i w każdy szarym dniu, warto omówić to, co niecodzienne. O ile to możliwe. O ile zdążycie. O ile daną sytuację jesteście w stanie przewidzieć.

 

Nie jestem zwolenniczką tak zwanego bezstresowego wychowania. Zdecydowanie jednak jestem przeciwniczką dokładania dzieciom stresu tam, gdzie jest kompletnie zbędny.

 

Czego wystraszyły się Twoje dzieci? Uprzedź w komentarzu. Przygotuj inne mamy.

 

Lidia Góralewicz

 

Postscriptum

A w najbliższą środę list o tym, na co musiałam przygotować własne dzieci w miniony weekend. Zapraszam do newslettera wszystkich niezapisanych.