Przeglądnij się w dziecku

with Brak komentarzy

Córeczka przeglądająca się w lustrzeMoje dzieci nie będą biegłe z angielskiego. Przynajmniej jeszcze przez kilka lat. Wiecie dlaczego? Zwyczajnie nie mają odpowiedniego wzorca w rodzinie. Niestety. Tak wyszło. A czy Ci się to podoba, czy nie… Czy to się dziecku podoba, czy nie… staje się odbiciem rodziców. Więc nim zaczniesz narzekać, że nastolatek bałagani, przeklina, spóźnia się do szkoły, czy nadużywa smartfona… przejrzyj się najpierw w lustrze sumienia. Jaki wzór dajesz? 

 

Od kilku dni krąży w internecie taka piosenka, składająca się z powiedzonek zasłyszanych od mamy. Zwroty typu: “Poczekaj, jeszcze mi za to podziękujesz”, “Będziesz mieć dzieci, to zrozumiesz”, “Nie jestem twoją służącą”, itp. Synkowie moi konali ze śmiechu, słysząc sentencje, którymi szczodrze szafuję raz po raz. Pamiętam, że słyszałam je od swojej Mamy, która zapewne otrzymała je w spadku po Babci. Mieliśmy radochę słuchając tego hitu sieci, a ja temat na nowe przemyślenia.

 

Zasada odbicia 

 

Wyszło mi, że istnieje zasada odbicia. Czyli, jakbyśmy się nie zarzekali, to i tak upodabniamy się w wielu kwestiach do naszych rodziców. A dzieci, upodabniają się do nas. Czy się im to podoba, czy nie. A szczególnie jeśli nam się to nie podoba! 😉

 

Wracając do nieszczęsnego języka angielskiego. Zdałam po angielsku maturę i egzaminy na studiach. Pewnie i z Królową Angielską za młodu bym się dogadała. W pierwszej jednak pracy, szef widząc moje CV tylko prychnął: – Biegły angielski nie jest mi potrzebny. Udowodnij, że biegle władasz polskim. Udowodniłam. Herbatka z królową jakoś nie wypaliła. Angielski poszedł w odstawkę. Takie atrakcyjne rzeczy się działy: kolki, ząbkowanie, choroby, szpitale, pranie, prasowanie. Rozumiecie? Jak mówię dzieciom, że język angielski będzie im w życiu niezbędny, kompletnie mi nie wierzą. I ja ich rozumiem. Nie mają wzorca. Niestety.

 

Mea culpa. Tak mi w życiu wyszło

 

Mąż po angielsku mówi niby lepiej, ale do Buckingham Palace, raczej na tłumacza go nie zabiorę 😉 Mogłabym utyskiwać na nieszczęsne dzieci. Kary dawać, za to, że nie chcą się uczyć. Słówek nie wkuwają. Zamiast tego, szczerze uderzam się w piersi i przyznaję: “Moja wina”.

 

Dzięki zasadzie odbicia, z grubsza mam też świadomość, jacy w dorosłym życiu będą moi Synowie. Nie będą się spóźniać. A wręcz będą mieli w zwyczaju przychodzić przed czasem. Zrobią wszystko, by dotrzymać danego słowa. Wezmą współoodpowiedzianość za wychowanie dzieci, łącznie z przewijaniem. Mają już nawet pewną wprawę 😉 Odkurzenie i mycie okien nie będzie dla nich stanowić problemu. Nie umrą też z głodu przed pełną lodówką. Mogą mieć natomiast kłopot, z usunięciem drobnej usterki, czy uprawą ogródka. Dlaczego? Takie mają wzorce. Co nie znaczy, że nie mogą się nauczyć lub oduczyć tych kwestii w przyszłości. To jasne!

 

I teraz najlepsze…

 

Rodzicu Kochany!

 

Niestety nie masz większego wpływu na to, w czym Twoje dzieci będą Cię naśladować, a w czym pozostaną ślepe na Twoją niewątpliwie wzorową postawę. Pewne jest jedno, że jak papierek lakmusowy wykorzystają każdą Twoją słabość lub zaniechanie. Nic nie poradzisz. Tak to działa przez wieki 😉

 

Wiecie, dlaczego o tym piszę? Niedawno tekst o tym, jakie w moim domu panują zasady dotyczące korzystania z gier komputerowych ukazały się na portalu deon.pl. Deon ma setki tysięcy użytkowników, więc i do mnie na stronę kilku zaglądnęło, większość z pytaniem: a co ze smartfonami? np. Jak dziecko “oduczyć” korzystania ze smartfona przed snem? Pierwsza pytanie, jakie mi się nasuwa, to czy pani/pan korzysta ze smartfona w łóżku, tuż przed snem? I właściwie po tym pytaniu, wszystko staje się jasne…

Rozmówcy nie mieli więcej pytań 😉

 

Zacznij być autorytetem

 

Kochani, dziecko wielu kwestiach jest naszym odbiciem. Chcąc wyrobić w dziecku jakąkolwiek postawę, musisz błyszczeć przykładem i stać się autorytetem. Nie ma innej drogi.

 

Chcesz, by dziecko miało porządek w szafkach? Nim zrobisz mu karczemną awanturę, sprawdź, czy Ty i Twój mąż na pewno macie porządek w szafkach. I czy na pewno, we wszystkich? Możecie mieć pewność, że jeśli jest w waszym domu jakaś maleńka nieuporządkowana szufladka, to właśnie to miejsce nastolatek weźmie sobie za wzór 😉

 

Brat i siostra w afekcie krzyczą na siebie? Strzelam, że Ty też krzyczysz, żeby na siebie nie krzyczeli, a tak w ogóle to krzyczysz, bo jak nie krzykniesz, to nie dociera. Stawiam dobrą kawę, jeśli u Ciebie jest inaczej i ściskam dłoń z gratulacjami. Niestety, jak mój Syn krzyczy, muszę mu szczerze wykrzyczeć: – Nie zachowuj się jak matka! 😉

Biję się w piersi. Pracuję nad sobą. Powolutku, ale progres jest. Zapewne na wnuki już nie będę krzyczała 😉

 

Nie bez przyczyny robię tu publiczne samobiczowanie.

 

Jeśli podobnie jak ja, nie jesteś święty (jeszcze;-) to proponuję najbliższy rachunek sumienia zrobić na podstawie zachowania własnych dzieci.   

 

Wasza córka spóźnia się na lekcje? Sprawdź, czy aby na pewno Ty przychodzisz wszędzie punktualnie.

 

Nauczyciel skarży się, że syn przeklina? Przeanalizuj swoje słownictwo. Rozmowa z szefem przez telefon też się liczy 😉

 

Dziecko nie chce wstawać do szkoły? Nim zaczniesz utyskiwać, sprawdź ile masz ustawionych drzemek w telefonie?

 

Wszystko odkłada na ostatnią chwilę?  A czy Ty, zwykle nie odkładasz na jutro tego, co koniecznie wypadałoby zrobić dziś?

 

Dziecię trudno oderwać od telewizora? A czy Ty czasem nie włączasz TV tuż po wejściu do domu, by rzucać okiem raz po raz?

 

Domaga się słodyczy, frytek i za nic ma zdrowe odżywianie? Proszę sprawdź swoje szafki, czy nie ukrywasz tam czekoladek? Koleżankę z pracy też zapytaj, jak często raczysz się ciastkiem do kawy 😉

 

Kłamie Ci nastolatek w żywe oczy? Przeanalizuj, czy sam nie mijasz się z prawdą. Okłamywanie dziecka… boli.

 

I tak dalej, i tak dalej… Weź najgorszą wadę u dziecka i przejrzyj się w niej jak w lustrze. Rozlicz się z własnej sumienności w tym zakresie. Potem przeanalizuj postawę współmałżonka. Tak, na współmałżonka najprościej jest zwalić 😉 Niestety, odpowiedzialność jest tu po obu stronach.

 

Nie macie sobie nic do zarzucenia? Super!

 

Wtedy, jako autorytet możecie zacząć wymagać od dziecka. Prosta zasada. Nie? 😉

 

Kończąc pozwólcie, że rzucę cytatem z mateuszowej Ewangelii: “Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?” (Mt 7,3)

 

Osoby wierzące, tak lekko odnoszą ten cytat, to jakiegoś hipotetycznego i wielce odległego brata-bliźniego. Żeby tak jednak wziąć ją siebie i do własnych dzieci? Eeee. Nie. No, gdzie ja? Przecież jestem chodzącym ideałem, a tylko syn, czy córka to to i tamto… Znane?

 

Czy zatem, jeśli nie znam angielskiego, moje dziecko też nigdy się nie nauczy? Wszak sami rozumiecie. Winna wszystkiemu Królowa Angielska, że mnie nie zaprosiła! 😉

 

Oczywiście, że scenariusz może być optymistyczny. I taki zakładam 😉

Syn, czy córka może pójść na studia, wyjechać do pracy, spotkać anglojęzycznych przyjaciół, itd. Sami z mężem staramy się im pokazywać pozytywne przykłady i wysyłać do konwersacji, gdy jesteśmy w podróży. W prawdzie jednak przed dziećmi stajemy, przyznając, że umiejętności językowe są u nas kulawe i lepiej w tej kwestii nie brać przykładu.

Liczę na łut szczęścia, że mi uwierzą.

 

I niech się tak stanie 😉

 

Nie jestem idealna. To czy tamto jednak mogę zmieniać.
Tym bardziej, jeśli zależy mi, by i dzieci dążyły do poprawy.

 

Trudne!? A kto powiedział, że wychowanie dziecka jest łatwe? 😉

 

Lidia Góralewicz

 

Udostępnij, jeśli czujesz, że może jest w tym szczypta racji.
Chyba, że jesteś chodzącym ideałem? Wtedy możesz zapomnieć, to co przeczytałeś 😉