Małe kroczki – lekcja 8

with Brak komentarzy

Kochani, dziś już prawie ostatni “mały kroczek”. Obiecałam napisać, kiedy ten cały trud związany z przychodzeniem z małym dzieckiem do kościoła wyda owoce. Otóż, odpowiedź nie jest zawiła. Wielu z Was dobrze znana. Zainteresujemy malucha Bogiem i wiarą, tylko wtedy gdy każdego dnia sami będziemy żyć Ewangelią i w bliskości Chrystusa. Zapraszam. Lekcja 8 – “Żyj z Bogiem”     

 

Seria wyłącznie dla katolików!

Wybaczcie… jeśli komuś z Panem Bogiem nie po drodze, zapraszam do innych wpisów.  

 

Kto nie śledził poprzednich kroczków, zachęcam by zapoznał się z lekcjami po kolei:

LEKCJA 1 – Wprowadzenie – “Pozwólcie dzieciom”

LEKCJA 2 – “Od Bozi do Boga”

LEKCJA 3 – “W domu Ojca”

LEKCJA 4 – “Iść, czy nie iść do kościoła?”

LEKCJA 5 – “Niedzielny armagedon”

LEKCJA 6 – W kościele gadamy

LEKCJA 7 – Świeć przykładem

Lekcja 8 – Żyj z Bogiem

 

Dzieci mają jakiś wewnętrzny radar. Kiedyś usłyszałam, że maluchy podświadomie lgną do dobrych ludzi. Przyznacie, że coś w tym jest? Pewnym jest natomiast, że łatwo wykrywają nawet lekką nutkę fałszu.

Dlatego, moim zdaniem te wszystkie lekcje, poświęcenia i trud związany z zabieraniem dziecka do kościoła ma sens wyłącznie wtedy, gdy na co dzień żyjemy z Chrystusem. Chcąc przekazać dziecku wiarę, najpierw sami musimy ją mieć. Inaczej się nie da, bo nie można ofiarować czegoś, czego się nie posiada.

Ważne, żebyś rodzicu sam czerpał z tych zdrojów łask, jaką są modlitwa, Słowo Boże i sakramenty. Dzieci tym swoim radarem wyczują, że nie karmicie ich rytuałami, czy tradycją, a żywą wiarą, którą sami macie.

 

Żyj Eucharystią

 

W lekcji 7 pisałam o śmiesznych sytuacja w kościele. Pamiętam takie wydarzenie z kopalni Soli w Wieliczce. Nieliczni tylko wiedzą, że w kaplicy św. Kingi, w każdą niedzielę odbywają się tam msze św. Wierni zjeżdżają szybem Daniłowicza od godziny 7.00. Msza zaczyna się o 7.30. Warto się choć raz wybrać z dziećmi, jeśli będziecie w okolicy. Wnętrza kopalni mają piękny klimat i niestety dość dobrą akustykę. Przekonał się o tym mój Mąż, który jakoś tak lubi sobie iść na koniec kolejki do Komunii Św. Ja poszłam wcześniej z Najmłodszym Synem, który nagle na całe gardło zaczął wołać: “Tato chodź szybko! Nie idziesz? Komunia! Tato, co ty niegrzeczny byłeś, czy co?” Tak pędzącego do Komunii Św. męża jeszcze w życiu nie widziałam. 😉

Kochani po co o tym piszę? Żebyście mieli świadomość, że wasze życie ma znaczenie. Nie wychowacie do świętości tylko prowadząc go na mszę św. i religię. Pisałam już w lekcji 7, że w kościele trzeba świecić przykładem. I nie na pokaz, a z przekonania.

W codziennym życiu nawet bardziej!

Taka na przykład spowiedź święta. Wiele starszych osób pamięta, że kiedyś ojciec i matka przed spowiedzią przychodzili przeprosić swoje dzieci. Piękny i wymowny gest! Czy przepraszacie swoje dzieci, gdy zawalicie? Czy mówicie, czym dla Was jest spowiedź św., Eucharystia, czy msza święta?  

 

Żyj Ewangelią

 

Mów dziecku o Dobrej Nowinie. Opowiadaj o scenach z kart Pisma Św. Opowiadaj o świętych. W lekcji 5 proponowałam, by wcześniej przeczytać i opowiedzieć maluchowi niedzielną Ewangelię.  Spraw też, by poznało życiorys swojego patrona. Poczytaj religijną książkę dla dzieci. Dziś mamy ich całe mnóstwo. Pamiętam jak moja babcia czytała mi fragmenty życiorysu bł. Anieli Salawy, albo Dzienniczek św. Siostry Faustyny, jeszcze przed ich beatyfikacją. Małym dzieciom nie polecam, bo do dziś pamiętam jak bałam się zasnąć, po wizjach czyśća i piekła jakie miała święta 😉 Z drugiej zaś strony, dzienniczek stał się dla mnie drogowskazem w dorosłym życiu. Więc niezatarte wrażenie wydało owoc 😉 I do tych opowieści nie trzeba się jakoś specjalnie przygotowywać. Zwykle ze swoimi dziećmi o Bożych sprawach rozmawiam przed snem, na spacerze, w drodze do kościoła… ale i przy lepieniu pierogów. Jak nadarzy się okazja. A czym więcej opowiadasz, tym częściej jest okazja, bo dzieci zadają pytania 😉    

 

Żyj Wiarą

 

Dbaj o rodzinne rytuały. Niedzielny obiad, przed którym krótko się pomodlicie. Rodzinny pacierz, jeśli nie codzienny, to chociaż w świątecznym dniu. Dbajcie o wspólna modlitwę, gdy w Waszej rodzinie ma zdarzyć się coś wyjątkowego lub wśród bliskich zagości choroba. Czy pokazujesz dziecku, że modlitwa może być też spontaniczna? Tak zupełnie bez okazji 😉

U mnie w rodzinie jeszcze mówimy przy wyjściu: “Zostańcie z Bogiem”, tak by ten kto zostanie mógł odpowiedzieć: “Boże Cię prowadź”. Pamiętam, że po powrocie w niedzielę z kościoła w moim rodzinnym domu mówiło się: “Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Dziś już tego nie ma… dlatego, że do kościoła chodzimy razem i nikt w domu na nas nie czeka. Warto pielęgnować te zwroty. Codziennie powierzać bliskich Bogu.

Kolejny drobny, a tak ważny gest, to błogosławieństwo dzieci. I to nie tylko wtedy, gdy idą do Pierwszej Komunii Św. lub do ślubu… ale każdego dnia, gdy zostawiamy je w przedszkolu, wyruszają na rower lub tuż przed snem.

 

Żyj modlitwą

 

Wcześniej i w lekcji 2 pisałam, by zadbać o modlitwę dziecka. Dziś przypomnę jak ważnym jest byśmy sami dbali o kontakt ze Stwórcą. Jak Twój przykład wpływa na życie dziecka, możemy dostrzec we wspomnieniach św. Jana Pawła II o ojcu.

„Mogłem na co dzień obserwować jego życie, które było życiem surowym. Z zawodu był wojskowym, a kiedy owdowiał, stało się ono jeszcze bardziej życiem ciągłej modlitwy. Nieraz zdarzało mi się budzić w nocy i wtedy zastawałem mego Ojca na kolanach, tak jak na kolanach widywałem go zawsze w kościele parafialnym”.

Zadbaj więc o życie modlitwą. Nie na pokaz, a szczerą. Oczywiście przy gromadce małych urwisów, to będą prędzej krótkie i spontaniczne akty strzeliste z prośbą o wytrwanie, niż duchowość ignacjańska w pełnej krasie… 😉

 

A gdy naprawdę, ale to naprawdę opadasz z sił przy swoim niesfornym dziecku, ofiaruj swój trud i poświęcenie. Najlepiej w intencji tych matek, które w szpitalach i domowych hospicjach marzą o tym, by ich dziecko choć raz zaczęło zdrowo rozrabiać. Pomaga. I Tobie i im. Głęboko w to wierzę.

 

Pamiętaj też w modlitwie o dzieciach! Módl się nie tylko o ich zdrowie. Niby są małe, ale to naprawdę najlepszy moment, by zacząć się modlić o ich powołanie i świętość życia.

 

Ktoś zapyta, czy dzięki tym lekcjom mam gwarancję, że moje dziecko nie odejdzie w swoim życiu od Pana Boga? Niestety. Gwarancji nie masz, gdyż Twój syn czy córka podobnie jak Ty będzie miał wolną wolę. Myślę jednak, że będziesz miał względny spokój sumienia, że zrobiłeś co w Twojej mocy, by dziecku życie wiarą pokazać. A syn, czy córka dostaną solidne korzenie, którymi zawsze będą mogli odnaleźć źródło żywej wody. Nawet wtedy, gdy czasem się w życiu pogubią.

 

Za tydzień ostatni odcinek “Małych kroczków”. Pisany najdłużej. Kilka słów, chciałbym w nim skierować głównie do kapłanów. O ile starczy mi odwagi 😉 Myślicie, że któryś ksiądz przeczyta?  

 

Zastrzegam jednak, że nie jestem zwolenniczką przerzucania odpowiedzialności za wychowanie dziecka na księdza. Myślę, że na Sądzie Ostatecznym nikt nie zapyta Cię, jakiego dziecko miało proboszcza, tylko jak Ty przekazywałeś mu swoją wiarę.

 

Zapraszam Kochani już dziś.

 

Lidia Góralewicz

 

Uważasz, że „Małe kroczki” mogą się komuś przydać? Śmiało udostępnij!

O ile, jesteś przekonany, że naprawdę warto. Najważniejsze, że jesteś! Dziękuję.