Małe kroczki – lekcja 2

with Brak komentarzy

Wielki miś na mszy świętej, mający zainteresować dzieciKolejna lekcja Małych Kroczków nosi znamienny dla mnie podtytuł: “Od Bozi do Boga”! Niezorientowanych informuję, iż to jest mój samozwańczy kurs dla rodziców małych dzieci, którzy świadomie chcą wprowadzać maluchy do życia w wierze, być z dzieckiem w Kościele… i przetrwać 😉

I nie bójcie się. Nie będę radziła, by posadzić miśka przed ołtarzem 😉


Seria wyłącznie dla katolików! Wybaczcie… jeśli komuś z Panem Bogiem nie po drodze, zapraszam do innych wpisów.  

 

Natomiast jeśli trafiłeś tu pierwszy raz, koniecznie zajrzyj najpierw do:

LEKCJA 1 – Wprowadzenie, o podtytule: “Pozwólcie dzieciom”

 

Lekcja 2: Od Bozi do Boga

 

Wiem. Prowokuję. Specjalnie tę Bozię tutaj tak podkreślam. Niejako w poprzek opiniom wielu kaznodziei i katechetów, którzy w czambuł potępiają matki, czy babki, które zamiast o Panu Bogu mówią dziecku o Bozi. Rozumiem ich ideę. Naprawdę! Mam do nich tylko jedno pytanie. Czy kiedyś próbowali wprowadzać w życie wiary niespełna rocznego szkraba?

 

Dziś będzie bowiem o języku, jakim dziecku o swej wierze należy opowiadać.

 

W Księdze Jeremiasza (Jr 1,5) czytamy słowa, które skierował do niego Bóg:

“Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię…”

 

I tak przez logikę wydaje mi się, że skoro Bóg o dziecięciu pamięta w łonie matki, to dlaczego nie uczyć dziecka miłości do Boga od najmłodszych lat?

 

Ktoś powie, czy nie zwariowałam? Takie maleństwo? Jak to w ogóle możliwe?

 

Uważam, że język wiary jest jak mowa ojczysta… trzeba go uczyć od pierwszych dni!  

 

Skoro nie czekam, by nauczyć malucha mówić, dlaczego mam czekać z nauką do życia wiarą? Skoro od pierwszych jego dni troszę się o jego zdrowie i życie doczesne, dlaczego mam zaniechać wprowadzania go w życie wieczne? Takie mi się to naturalne wydaje.
A Tobie?

 

Bozia pomoże!

 

I właśnie tutaj z pomocą przychodzi nam Bozia. Dlaczego?


Dlatego, że tak właśnie słowo Bóg mniej więcej brzmi w ustach niespełna rocznego maluszka. Bozia jest słowem łatwym. Zawiera sylaby, które dość prosto wypowiedzieć. Moje dzieciaki, mówiły “bozia” zaraz po mama, tata i baba. A od Bozi już blisko do “dziadzia” 😉

 

Czy je jakoś specjalnie uczyłam? Nie. Zwyczajnie tylko, gdy wskazywały na jakikolwiek religijny obraz, dostawały informację zwrotną, że to jest Bozia. Tak jak pokazując na Męża, mówiłam, że to tata. Myślę, że nie przez przypadek starsze pokolenia tak często wspominały o Bozi i paciorku… Babcie (przynajmniej moja) próbowały wprowadzać dzieci w świat wiary  od najmłodszych lat… i to moim zdaniem było naturalne i słuszne.

 

Więc moją misją jest tej Bozi bronić! 😉

 

Tylko UWAGA!


Ważne jest jednak Rodzicu, że to Ty jesteś odpowiedzialny za to, by od Bozi dziecko sprawnie poprowadzić do Boga, a od paciorka do świadomej modlitwy.

 

Dostosowując rok po roku język i modlitwy do potrzeb rosnącego dziecka. Jest to całkiem fajna zabawa. Polecam. Jak u mnie to było? Podam tylko kilka przykładów. Tabernakulum, to “domek Bozi”, a później “domek Pana Jezusa”. Kadzidło to normalnie: dym. Ksiądz jest panem. A znak krzyża? No cóż? Najpierw robiliśmy Bozi zwyczajnie: “pa, pa”…

 

Infantylnie? Jasne, że tak!

 

A jak ma być, skoro wprowadzasz w ten świat takiego szkraba?

 

Pomyśl nad swoim nowym kościółkowym słownictwem. I pamiętaj!… najlepszą Twoją przyjaciółką będzie spontaniczność i prostota. Tak jak w codziennym życiu! Nie mówisz przecież do malucha, czy chce przekąskę, tylko pytasz, czy chce “amu”… albo jakoś tak. I to jest dobre! Bo dziecko Cię rozumie. I nikt nie ma obaw, że za parę lat młodzieniec przyjdzie do restauracji zamówić sobie “amu”. A Bozi się wszyscy tak boją…

 

Niepotrzebnie!

 

Ktoś powie, po co o tym piszę, skoro cykl Małych Kroczków miał być o przebywaniu z dzieckiem w kościele i wspólnym przeżywaniu mszy św.?

 

Otóż miły mój Rodzicu, w kolejnych lekcjach zobaczysz, że ta Twoja “nowomowa” bardzo, ale to bardzo Ci się przyda! Popracuj nad nią już od dziś.

 

Oczywiście możesz zupełnie to zignorować. Nie oczekuj jednak, że po latach braku częstego kontaktu z kościołem, modlitwą…. na rok przed Pierwszą Komunią wyszykujesz malucha na grzecznego i świadomego członka społeczności wiernych. W kolejnej lekcjach, napiszę Ci dokładniej, dlaczego… zapraszam za tydzień.   

 

Zadania domowe:

 

  • Pomyśl jak swojemu dziecku mówić o Panu Bogu. Porozmawiaj z nim trochę na ten temat. Nawet jeśli ta “rozmowa” ograniczy się tylko do oglądnięcia obrazków w książeczce, też fajnie! Pokaż święte obrazy z bliska. Krzyż na ścianie. Jeśli dziecko jest naprawdę malutkie, to Bozią możesz nazwać wszystko. Spokojnie. Pan Bóg się nie obrazi, gdy z rozpędu jego imieniem nazwiesz np. św. Józefa. Obiecuję! Starszym np. dwu-trzylatkom możesz wprowadzać Maryję i świętych… a nawet Trójcę Świętą, u nas to było: “oczko, krzyżyk i ptaszek”. Sorry! Tak to wygląda w praktyce. Obiecuję, że dzieci z tego wyrosną. Najstarszy został nawet ceremioniarzem, co oznacza mniej więcej, że teraz Syn mi liturgię tłumaczy 😉

 

  • Zadbaj o codzienną “modlitwę” dziecka. Niemowlaka pobłogosław przed snem. Roczniak może pomachać Bozi na dobranoc, a nawet dać buziaka. Dzieciom dwu-trzyletnim polecam dwie modlitwy, których sama uczyłam moje smyki. Napisałam Ci je poniżej. A czterolatka możesz uczyć “Aniele Boży”, czy “Zdrowaś Mario” i włączać go w modlitwę dorosłych. Moje dzieciaki zawsze były z siebie bardzo dumne, gdy modliły się “jak duzi”. Zacznij jednak prosto:

 

Pierwsza modlitwa:

(w wersji dla dziewczynki i chłopczyka – można wstawić imię dziecka)

Boziu, Boziu moja. Ja dziewczynka Twoja. Kocham Cię serduszkiem całym, chociaż jeszcze małym.

Boziu, Boziu mój. Ja chłopczyk Twój. Kocham Cię serduszkiem całym, chociaż jeszcze małym.

 

Druga modlitwa:

(to zawsze jest modlitewny hit! )

Do Ciebie Boziu rączki podnoszę, o zdrowie: mamy, taty, brata, siostry, psa………..

(i tu dzieci lubią popuścić wodzę fantazji. Pozwólmy im na to!)

Proszę Cię także niech mnie od złego na każdym kroku Aniołki strzegą.

 

Znacie inne proste modlitwy dla maluszków? Dajcie znać w komentarzach. Zapraszam serdecznie!

 

Lidia Góralewicz

 

“Małe kroczki” Cię przekonują? Proszę, udostępnij lekcje innym rodzicom maluszków.

 

KOLEJNE LEKCJE JUŻ OPUBLIKOWANE:

LEKCJA 3 – W domu Ojca

LEKCJA 4 – Brać, czy nie brać do kościoła?

LEKCJA 5 – Niedzielny armagedon

LEKCJA 6 – W kościele gadamy

LEKCJA 7 – Świeć przykładem 

LEKCJA 8 – Żyj z Bogiem