Jak zdobyć dobrą pracę?

with Brak komentarzy

kubek z napisem: "Co dobrego dziś powinieneś zdobić?"Najstarszy Syn, chce pracować w szkole lub przedszkolu. Wyśmiano go, że będzie całe życie cudzym dzieciom tyłki podcierał. Dało mi to do myślenia. I wiesz co? Większe jest prawdopodobieństwo, że kiedyś w życiu będę potrzebować kogoś, kto za mnie wykona tę upokarzającą usługę, niż wsparcia od prezesa wielkiej korporacji. Właściwie powinnam się modlić, by nigdy nie zabrakło osób gotowych służyć. A jeśli mają to być moje dzieci? Dam im jedną radę. Opowiem jak zdobyć dobrą pracę.

 

Niby wiemy, że żadna praca nie hańbi, ale jakoś tak przyjęło się w pogardzie mieć osoby, które wykonują te najprostsze, służebne zawody. Umniejszać ich wartości. Wyrażać się o nich z kpiną. Zupełnie bezpodstawnie.

 

Wystarczy odrobina wyobraźni, by zobaczyć jak wyglądałoby życie, gdyby tych osób nagle zabrakło. Czy to nie wystarcza, by zasłużyli na naszą wdzięczność?

 

Tym większą, im bardziej przykładają się do niewdzięcznej pracy!

 

Odróżnienia dobrej od złej pracy nauczył mnie mój Najmłodszy Syn. Dość dobitnie mi wytłumaczył, co to znaczy mieć dobrą pracę. Miał wtedy sześć lat. Historię pamiętam, gdyż zwyczajnie ją kiedyś sobie zanotowałam. Opublikowałam nawet na nieistniejącym już niestety portalu Areopag 21. Powtórzę ją tutaj, gdyż wiele mnie nauczyła.  

 

A było to tak…  

 

*****

 

–  Mamo… Wiesz, że być żołnierzem, to jest bardzo dobra praca? – zapytał.
– Chciałbyś być żołnierzem?
–  Nie – Mały zaprzeczył zdecydowanie. – Myślę, jednak że to dobry zawód. Żołnierze bronią kraju, pomagają ludziom podczas powodzi i ratują ludzi. Można być dobrym człowiekiem, jak się jest żołnierzem – stwierdził.
– No faktycznie. Masz rację –  przyznałam.
– A ksiądz? Ksiądz, to też jest bardzo dobra praca! Ksiądz odprawia mszę świętą, modli się z ludźmi, spowiada, pociesza. Być księdzem, to bardzo dobra praca. Prawda?
– Zgadza się. Bardzo dobra.
– Być sprzątaczką to też jest bardzo dobra praca – kontynuuje. – Można być dobrym człowiekiem, jak się sprząta ludziom. Gdyby nie sprzątaczki, to na chodnikach leżałyby śmieci, w moim przedszkolu byłoby pełno kurzu, u Ciebie w pracy też. Sprzątaczki są super! Tak samo być nauczycielem. Jak ktoś jest nauczycielem, to ma bardzo, ale to bardzo dobrą pracę. Pomaga dzieciom, uczy czytać, pisać, piosenek i wierszyków. Czasem przytuli jak smutno dziecku. Nauczyciel to bardzo dobra praca… – poleciał dalej ze swoim wywodem mój sześciolatek. Przerobił jeszcze aktora, kelnera i kierowcę autobusu, a potem zapytał.
– Mamo. A czy ty i tatuś macie dobrą pracę?

 

Ups! Masz babo placek. Czy ja mam dobrą pracę? Czy daje mi pełnię satysfakcji? Czy pozwala wykorzystać wszelkie moje talenty i rozwijać pasje? Czy satysfakcjonuje mnie pensja? Zamyśliłam się… Mały wykorzystał moje wahanie na własną refleksję.

 

– Macie bardzo dobrą pracę… – orzekł i zaśmiał się serdecznie.  – Tata czasem wyjaśnia coś ludziom. Nawet do domu do niego dzwonią. I potem mu dziękują za pomoc. A Ty też robisz coś dla innych?
– Im lepiej pracuję, tym więcej jest pieniędzy, by pomagać osobom w trudnej sytuacji – przyznaję.
– Czyli masz mega dobrą pracę! I możesz być dobrym człowiekiem – z radością oznajmia Mały.


Zastanawiam w jakiej roli obsadził sam siebie?
– A czy ty będziesz miał bardzo dobrą pracę? – pytam.
– Ja będę sprzedawcą. Sprzedawał będę warzywa i owoce – wyjaśnił. – Sprzedawca to bardzo dobra praca. Ludzie będą mogli u mnie kupować najlepsze jabłka, marchewki, kapusty, pomarańcze, cytryny,  żeby jeść dużo witamin. Być sprzedawcą to jest bardzo dobra praca. W niej też można być dobrym człowiekiem. Prawda mamusiu?
– Oczywiście kochanie. Mam nadzieję, że będziesz najlepszym sprzedawcą na świecie – śmieję się i już widziałam jak egoistycznie podchodzę do wykonywanych zawodowo zajęć.


I aż zrobiło mi się wstyd.

 

Patrzyłam głównie na to, ile satysfakcji i korzyści daje mi praca. Zdecydowanie rzadziej myślę o tym, ile dobrego swoją pracą mogę zrobić dla innych. Tylko w dobrej pracy, mogę być dobrym człowiekiem. Czy mogę mieć za złe Najstarszemu, że chce mieć dobrą pracę i zwyczajnie służyć drugiemu człowiekowi? Nie. Pisałam o tym w tekście: “Pomocy! Mój Syn chce zostać przedszkolanką”.  

 

Wszyscy mamy dobrą pracę

 

O ile wykonujemy ją uczciwie, starannie, z miłością i oddaniem. O ile to my jesteśmy dobrzy. Niezależnie, czy siedzimy na szczycie szklanego wieżowca, czy machamy miotłą na jego podjeździe.

Trzeba na pracę spojrzeć z perspektywy drugiego człowieka. Czy Twoja praca jest uczciwa? Czy komuś służy? Jeśli tak, to super! Możesz być z siebie dumny. I tak przy niezmiennej płacy, zwiększysz satysfakcję z pracy 🙂

 

Miarą wielkości człowieka nie jest to jaką pracę wykonuje, tylko to jak ją wykonuje.

 

Czy nie chciałabym, by moje dziecko pognało wysoko po szczeblach kariery? Wykorzystało na maksa talenty i rozwinęło zdolności? Czy nie chciałbym, żeby zawsze miał pełne konto i portfele? Jasne, że tak! Która matka by nie chciała?

 

Znacznie ważniejsze jest dla mnie to, by co rano mogło spojrzeć w lustro. By praca, którą będzie wykonywać, nie była dla niego powodem do hańby i wstydu. Żeby pracował dobrze i z miłością traktowała drugiego człowieka, któremu służy. Niezależnie, czy to będzie mały przedszkolaczek, czy podwładny w wielkiej korporacji.

 

Podchodź do tego co robisz z miłością i oddaniem, a zawsze będziesz mieć dobrą pracę. Dlatego jeśli mój Syn będzie chciał służyć wsparciem w “podcieraniu tyłków” dostanie ode mnie tylko jedną radę:  Podcieraj tyłki najlepiej potrafisz, żebyś mi Synu wstydu nie przyniósł. Bądź dobrym człowiekiem i dobrym pracownikiem. Wtedy zawsze będę z Ciebie dumna!

 

A czy Ty masz dobrą pracę?

 

Lidia Góralewicz

 

Postscriptum:

– I co odpowiedziałeś? – pytam Najstarszego Syna, nawiązując do tego, że jego pomysł na życie został wyśmiany.
A nic. Zapytałem tylko, kto będzie największy w Królestwie Niebieskim – odparł.  

 

Uważasz, że warto podzielić się tym wpisem z innymi. Dalej, śmiało! Bardzo dziękuję. 
Nie rób jednak niczego wbrew sobie. Najważniejsze jest, że czytasz i ze mną jesteś 🙂