Czas – luksus, którego jesteś warta

with Brak komentarzy

Zegary i napis: dopieść się czasem– Dorośli, to jedyni ludzie, którzy mówią “już idę” i nie ruszają się z miejsca – to spostrzeżenie mojego Najstarszego Syna. Oczywiście sprzed wielu lat. Dziś już sam dołączył do dorosłych, którzy odsuwają wiele rzeczy w czasie… bo nie mają czasu! Często aż do granic absurdu. Też nie masz czasu? Przeczytaj…  

 

Oburzyłam się kilka lat temu, gdy nauczycielka mojego syna stwierdziła, że dzieci w klasie nadużywają stwierdzenia: “nie mam czasu”. – Czy nie uczą się czasem tego od Państwa? – zapytała.

Oj, rozsierdziła mnie tym stwierdzeniem mocno. A jak mocno mnie ktoś konstruktywną krytyką wkurzy, to się uspokajam, spinam i sprawdzam, czy aby nie miał racji.

 

Faktycznie miała!  

 

Czas nie jest z gumy i nie da się naciągnąć. Ma jednak wiele tajnych szczelin, które możemy odnaleźć i zrobić szczegółowy rachunek sumienia z ich wykorzystania. I wcale nie chcę namawiać Cię do przepracowywania się. Wręcz przeciwnie! Tym bardziej, jeśli zdanie: “nie mam czasu” tak często u Ciebie gości, że aż nauczyłaś go swoje dzieci. Ja też kiedyś tak miałam.

 

Namawiałam Cię do kolekcjonowania małych osiągnięć w życiu: “Dziecko nie jest Twoim sukcesem”. Pokazałam swoją radość z tak drobnej rzeczy jak blogowanie: “Jest ryzyko, jest zabawa”. Nie znasz tych tekstów? Proszę zerknij, żebyśmy się dobrze rozumieli. Czytając, zapewne zastanawiałaś się…

 

Skąd wziąć na to czas?

 

Skoro znalazłaś kilka minut, by doczytać aż dotąd, daj się namówić na kilka chwil refleksji nad czasem. Dlaczego? Wciąż słyszę od dalszych i bliższych znajomych: “ale ja nie mam na to czasu”. Nie mam czasu na książkę. Nie mam czasu na film. Nie mam czasu robić tego, co robią inni. Nie mam czasu robić, tego co lubię. Serio nie masz czasu? Czy stoisz w miejscu krzycząc: “już idę”!? Wiem, może Cię wkurzam. Jak mnie kiedyś ta pani w szkole. Może faktycznie jesteś na takim etapie w życiu, że wolnych chwil masz mało. Małe dzieci, choroba… różnie bywa. Wiem, że może tak być. Możliwe też, że czytając dalej stwierdzisz, iż warto odkopać utracone czasu pokłady. Zaryzykuj!

 

I nie będzie tu nic o zarządzaniu czasem, o planowaniu, o strategiach działania, kursach, itd. Wszystko to ważne! Wielu osobom pomaga. Głupio teraz napisać, “że nie mam czasu” na studiowanie tych tematów, więc napiszę szczerze, że nie jestem tym zainteresowana. Nie czuję potrzeby. Choć nadal uważam, że to komuś innemu może się przydać. Trudno. Nie mogę interesować się wszystkim… choć faktycznie temat może być wart zgłębienia. Może kiedyś…

 

Kursu jednak nie kupuję, bo najważniejszą lekcję z zarządzania czasem otrzymałam od życia zupełnie gratis. Przed wielu laty dostałam najtrudniejszą w realizacji pokutę, zadaną mi przez księdza po spowiedzi. Tam te różne różańce i litanie, to bułka z masłem. Otóż, ten akurat kapłan wpadł na pomysł i kazał mi za pokutę jeden dzień spędzić wyłącznie na tym co lubię robić. SAMA!

 

Dzień tylko dla siebie!

 

I zakazał w tym dniu robić cokolwiek dla innych! Cały dzień spędzić wyłącznie z myślą o samej sobie. Ha!… pewnie kombinujecie teraz, czym tak ciężko nagrzeszyłam? Nie zdradzę… wyjawię natomiast, że jak to usłyszałam, dostałam ataku paniki. Pierwszy raz podjęłam się negocjacji przy konfesjonale. Miałam wtedy tylko trzech synów, za to w wieku dość absorbującym. Do tego pracę na etacie, dodatkowe zlecenia i jakieś tam zobowiązania w ramach wolontariatu. Utrzymywałam, że ja to bardzo, ale to bardzo lubię robić. Księżulo jednak był nieugięty. Powiedział, że ostatecznie daje mi pół dnia. W samotności na przyjemnościach. Zero pracy. Wykonać i tyle. Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy, jak mądrego człowieka spotkałam! Tak wspomnę niewtajemniczonym, że my katolicy takie mądre podpowiedzi nazywamy głosem Opatrzności i mówimy, że Bóg nad nami czuwa. Wy nazwijcie to sobie jak chcecie. Wolnego dnia byłam spragniona, jak kania dżdżu, choć wcale sobie z tego sprawy nie zdawałam.    

 

A zgodne to w 100% z przykazaniami. Stoi tam jak byk: “Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego”! … SIEBIE SAMEGO! Jak miałam efektywnie pracować w czasie poświęconym dla innych, skoro nie potrafiłam go poświęcić samej sobie? Mądre, czyż nie? Brak czasu dla siebie jest na dłuższą metę destrukcyjny i frustrujący. Zaciskająca się na szyi pętla czasu, może uczynić wiele złego. Trzeba ją luzować…  Mam nadzieję, że niewierzący choć na chwilę porozkoszują się tym przykazaniem. Uwielbiam w życiu takie drogowskazy, które nie pozwalają mi się zgubić.

 

Cóż było robić? Poważnie podchodzę do tego typu zaleceń, więc musiałam zrobić sobie wolne. I przyznaję, że po odejściu od kratek, lekko zaczęłam się cieszyć… kompletnie nie wiedząc, jak spędzić ten dzień. Ogrom czasu, który na mnie spadł, nieco mnie przerażał. Nagle miałam czas! Czy tego chciałam, czy nie. Wiesz co było najtrudniejsze? Wcale nie organizacja tego dnia. Wzięłam zwykły urlop z pracy. Najtrudniejsze było uzmysłowić sobie, co ja tak naprawdę lubię robić w wolnej chwili? Sama. Tak tylko dla siebie. Tak dłużej niż kilka rozdziałów książki wieczorem przed snem. Tak naj, naj, naj… W końcu wymyśliłam. Pamiętam to jak dziś. Może kiedyś właśnie Tobie zdradzę na co wykorzystałam te godziny? Dziś powiem tylko tyle, że zrobiłam wtedy coś, na co za nic w świecie w innych okolicznościach bym się nie zdobyła.

 

Zrozumiałam, jak ważny jest czas “sam na sam” z sobą. Na chwilę, by myśli mogły spokojnie dotrzeć do mózgu, a mózg prawidłowo zarejestrować impulsy, które mu są wysyłane…

 

Czas, by poznać kim naprawdę jestem. Odróżnić rzeczy które lubię robić, od tych które robię, by zaspokoić oczekiwania innych. Czas, by robić rzeczy ważne, od tych kompletnie nieistotnych. Czas by odszukać, gdzie zakopane są nasze talenty. Czas z by wykorzystać je z pasją. Czas, by zastanowić się, czego będę żałować, że nie zrobiłam, jeśli mój czas tu na ziemi się skończy.

 

Czas z sobą samym

 

Ponieważ ta lekcja była dla mnie tak cenna, zachęcam Cię… odpraw moją pokutę. Warto!!! Możesz negocjować i zagospodarować sobie tylko pół dnia…  Ważne jest jedno. Przygotuj się wcześniej i przemyśl, co lubisz robić najbardziej. Kochasz biegać? Biegnij. Możesz przebiec nawet maraton. O ile bieganie Cię fascynuje, a nie jest jedynie sposobem na zachowanie kondycji fizycznej. Uwielbiasz czytać? Siedź i czytaj cały dzień. Pod warunkiem, że nie robisz tego, by podnieść statystyki w corocznym narzekaniu, że Polacy książek nie czytają. Kochasz kino? Idź do kina! Byle w samotności… i tak dalej, i tak dalej.  

 

I nie oczekuj niczego po tym dniu. Nic wielkiego się  w nim nie wydarzy! Ważne jest tylko to, by odkryć co naprawdę lubisz robić. Ty. Tylko TY! Poznasz lepiej siebie. Tylko tyle i aż tyle. Dopieść się wolnym czasem. Czas to luksus, którego jesteś warta.

 

A na koniec podziękuj Bogu, losowi, czy w co tam wierzysz, że bywają dni, gdy “nie masz czasu”. Uwierz mi, że mieć za dużo wolnego czasu jest dużo większym przekleństwem niż mieć go za mało. Jeśli nie wierzysz, to przemnóż ten wolny dzień przez tygodnie, miesiące, lata… Chciałbyś tak żyć? Wolny czas jest dobry, ale na chwilę.

 

Życzę Ci, byś dobrze wykorzystała swój czas.

 

Lidia Góralewicz

 

Uważasz wpis za ważny? Wdzięczna będę Ci jeśli udostępnisz. Jednak największą radość sprawia mi, że wciąż ze mną jesteś. Dziękuję!