Nokaut, czyli rzecz o rywalizacji kobiet

with Brak komentarzy

Dziewczyna z rękawicami bokserskimiRaz do roku każdy facet staje przed egzaminem. Oddaje hołd kobiecie! Matce, żonie, kochance, koleżance z pracy, czy dziewczynce ze szkolnej ławki. Okazuje szacunek. Może i w rękę cmoka? I tak kręci się Dzień Kobiet już blisko sto lat. Panowie dają radę, czy tego chcemy, czy nie (oficjalnie oczywiście nie świętujemy;-) Tylko, czy my też nadążamy? Zastanawia mnie, co stało się z kobietami na przestrzeni lat, że przestały siebie szanować nawzajem. Święto podkreślające kiedyś solidarność pań, dziś przypomina mi o sporach, czy wręcz otwartych wojnach… między kobietami.  

Mija ćwierć wieku, odkąd Dzień Kobiet nie jest świętem państwowym. Ni mniej, ni więcej, oznacza to, że od 25 lat panowie w tym dniu składają swoim damom życzenia dobrowolnie, a nie pod przymusem organu władzy. Czy inny przymus na nich nie działa? W tym tekście w to nie wnikamy! Ważne, że ofiarność i szczodrość panów jest wielka. Żaden szanujący się facet nie śmie ominąć takiej oferty specjalnej w biedrze, bo za 19,90 można fundnąć wybrance bukiet róż z czekoladkami. (Uwaga, tekst nie jest sponsorowany. Niestety).  Zwyczaj trwa w najlepsze, choćby nie wiem jak, panie zarzekały się, że tego święta nie obchodzą. Wygląda na to, że płeć brzydka woli nie ryzykować i minimalny upominek w tym dniu zakupić. I dobrze!

Wszak to święto ma wskazywać na trud rzesz kobiet, które najpierw budowały polski socjalizm, teraz są siłą napędową kapitalizmu. Historyczne archiwa PRL-u ukazują uśmiechnięte kobiety przyjmujące z wdzięcznością tulipany i paczkę kawy. Radość siała się w zakładach pracy. Uśmiechały się (nie udowodniono, że szczerze) pracownice poczty, służby zdrowia, policjantki, telefonistki, ale i panie spacerujące z dziećmi w parku. Każda kobieta miała swoją rolę do odegrania i zasługiwała na słowa uznania. Coś w tym święcie sprzed lat przykuwało uwagę. Kobiety w tym jednym dniu faktycznie były równe. I każda mogła poczuć się bezcenna. Bez wyjątku. Choćby wyłącznie propagandowo!

Polka nawalanka w sieci

Mijają lata. Panowie karnie przynoszą tulipany. Oddają płci pięknej szacunek. Tutaj nie wiele się zmienia. Mam jednak wrażenie, że my kobiety coraz mniej szanujemy siebie nawzajem. Podobnego zdania była ponoć profesor Phyllis Chesler z Nowego Jorku, która kilka lat temu miała nazwać Polki najagresywniejszymi kobietami świata. Co ciekawsze, dowodziła, że panie zazwyczaj kierują swoją agresję w kierunku przedstawicielek własnej płci. Ring kobiecej rywalizacji najczęściej rozkładany jest, jej zdaniem, w miejscach pracy. Popularne są też potyczki w środowisku sąsiedzkim, czy w gronie przyjacielskim. Preferowaną formą zwycięstwa jest nokaut. Źródła tych informacji pochodzą z 2010 roku, więc już nie weryfikowałam zastosowanych metod badawczych. Intuicyjnie czuję, że coś jest na rzeczy. A internet czarno na białym pokazuje, że płeć piękna gardzi sobą nawzajem.

Fora dyskusyjne i media społecznościowe pełne są szczerej nienawiści jednych pań do drugich. Wystarczy wpisać 500+ i już polka nawalanka trwa w najlepsze. I może kobieta tłumaczyć w nieskończoność, że swoje piąte i ostatnie dziecko urodziła za miłościwie nam panującej Platformy Obywatelskiej, której nie tylko 500+, ale nawet 50+ nie przyszłoby do głowy… Nic to. I tak przez inne panie nazwana zostanie patologią, żyjącą z wyzysku kobiet pracujących tak ofiarnie, że nie myślą nawet o drugim potomku. Oczywiście wielodzietne damy też dzielnie dają radę. Puszczają komentarze o egoistycznych sukach żyjących wyłącznie dla zagranicznych wojaży, podczas gdy one w trudzie i nieeeeewyobrażalnym poświęceniu wychowują przyszłych podatników.

Kolejny, zwyczajny wydawałoby się temat: praca. Mamy bohaterskie kobiety ciągnące na kilku etatach lub w korpo przebijające szpilką szklany sufit i nie mniej waleczne matki polki poświęcające się (słowo poświęcenie często się powtarza) praaaaawdziwemu wychowaniu dzieci. Kariera? Robisz ją? Oj to bardzo źle. Materialistka jesteś, nieskora do poświęcenia się dla celów wyższych. Nie robisz kariery? Też bardzo niedobrze, bo zalatuje od Ciebie kurą domową. Kto Cię zatrudni po latach?

Czujesz, że coś jest na rzeczy?

Powodem do nienawistnych debat są zaskakujące tematy. Walka trwa między zwolenniczkami porodów naturalnych, a tych preferujących rodzenie w znieczuleniu. Matki karmiące dziecko piersią do lat dwóch, stoją w twardej opozycji do pań pragnących powitać butelkę już po roku. Mężatki gardzą singielkami. Poróżnić potrafimy się nawet w temacie obchodów świąt Bożego Narodzenia. A najczęstszą podstawą do obojętności wobec koleżanek jest fakt, że przecież: „sama sobie jest winna”. Winna, że zrobiła lub winna, że nie zrobiła. Konwencja dowolna. Pozwala wzbudzić wewnętrzną satysfakcję i usprawiedliwić własną obojętność. Wyliczać mogę dalej. Tylko po co? Myślę, że każda z Was czuje, że jest coś na rzeczy.

Wydawałoby się, że prawa kobiet powinny płeć piękną napędzać w jednym kierunku. Nic bardziej mylnego! Feminizm w naszym kraju okazał się jedną wielką walką o pełną dostępność aborcji. Przynajmniej z medialnego przekazu i kolejnych Manif, organizowanych z okazji Dnia Kobiet tak to wygląda. Ostatnie hasło „Gazety Wyborczej” – „Aborcja jest OK” wkurzyło nawet najbardziej zagorzałe feministki i rozpętało internetowe tsunami między kobietami. Rozgoryczenie wylewa się z każdej strony. Ufne panie miały nadzieję, że faktycznie pod szyldem feminizmu kobiety będą walczyć o lepsze jutro. Niestety. Wspomnianej matce piątki dzieci, próżno szukać u nich wsparcia. Chyba że w kwestii usunięcia ewentualnego szóstego potomka.

Geniusz kobiety nie zna wyjątku

Reasumując, wydaje się, że najgorliwszym polskim feministą był św. Jan Paweł II, który wprost w Liście do Kobiet z 1995 roku pisał o geniuszu kobiety! Dziękując po równo: kobietom pracującym zawodowo, zaangażowanym w życie społeczne, gospodarcze, polityczne, wychowującym dzieci i bezdzietnym. Nie czynił żadnych różnic! (Normalnie jak w PRL-u) Domagał się uczestnictwa kobiet w życiu społecznym i politycznym, a pewne dziedziny życia, wręcz powierzał szczególnej trosce kobiet. Co ważne, o ile nie najważniejsze! Papież w swych pismach wskazywał, że przy boku kobiety winien trwać wspierający mężczyzna.

Minęły lata bojów kobiet o docenienie przez męski ród. Czas zacząć walkę o to, byśmy my, kobiety, szanowały siebie nawzajem. Uznawały obraną ścieżkę życia. Odłożyły na bok podziały. Pozwalały dokonywać zawodowych wyborów.  Nie mędrkowały, lecz wspierały się w odkrywaniu piękna macierzyństwa. Przestawały bezpodstawnie się oceniać i oczerniać. Zamiast wzbudzać zazdrość, zaczynały się wzajemnie inspirować. Dawały sobie prawo do życia we własnym rytmie… i co najważniejsze, prawo do popełniania błędów!

Jak to osiągnąć? W najtrudniejszy z możliwych sposobów… bo zmiany zawsze należy zaczynać od siebie. Nie pozostaje nic innego. Uśmiechnij się dziś szczerze do koleżanki.

Ktoś zna przykłady przeczące tezie, że panie patrzą na siebie wilkiem? Mam nadzieję, że tak! Prędko proszę podawać pozytywne przykłady 🙂

Bądźmy dobre dla siebie kobitki!

Nie tylko w Dzień Kobiet. 

 

 

Lidia Góralewicz

Wpis zaintrygował Cię? Rozbawił? Dał do myślenia? Udostępnij.