Jak dogadać się z nastolatkiem?

with Brak komentarzy

Rozmazane zdjęcie kwiatów przy jakimś ogrodzeniuSiedzi przed komputerem. Niech Ci do głowy nie przyjdzie, że marnuje czas! Możesz tego nie dostrzegać, ale on właśnie ratuje świat od zagłady. I to wcale nie jest jakaś wielka przenośnia. Zrozum to, a może łatwiej Ci będzie dogadać się z nastolatkiem.

Wyobraź sobie. Zadzwonił do Ciebie prezes! Sam Szef Szefów w firmie, w której o etat zabiegasz od dwóch lat. Jest Tobą oczarowany! Proponuje Ci spotkanie, wspominając coś o astronomicznej kwocie, którą choć jeszcze w to nie wierzysz, miała byś zarabiać. MIESIĘCZNIE! Właśnie dyktuje Ci numer prywatnej komórki, gdy do pokoju wpada mąż z workiem na śmieci wypełnionym po brzegi. – Te śmieci się same wyniosą? Ile razy mam Ci powtarzać, że to Twój obowiązek!!! – warczy.

Co czujesz???

Wyobraź sobie dokładnie. Co poczułabyś w takiej chwili? Jeśli masz fantazję, to możesz sobie te odczucia nawet zapisać. Dlaczego to ważne? Jestem pewna, że Twój nastolatek, czuje się tak samo, gdy przerywasz mu jego WAŻNE ZAJĘCIA przyziemnymi sprawami. Istoty mające naście lat do wyższych rzeczy zostały stworzone. Śmiertelnie poważnie podchodzą do swoich wyzwań. Oczywiście zupełnie olewając, to co Ty uważasz za niezwykle ważne. Logiczne. Zwariowałam? Ani trochę. Pozwól, że wyjaśnię. 

Zrobiłam retrospekcję własnej młodości. Zaraz po tym jak Najstarszy z wściekłością w oczach odszedł od komputera, by posprzątać pokój. Przerwałam mu w robieniu śpiewnika! Przy czym Śpiewnik winien mieć z przodu wielką literę! Był to Śpiewnik jakiego nikt na świecie nie wydał. Śpiewnik, od którego zależało jakieś tam “być, albo nie być” w strukturach ZHP. Śpiewnik, niezwykle WAŻNY. A jak bezrefleksyjnie przerwałam proces tworzenia! Zmarnowałam wenę. Wyhamowałam edycję. Generalnie powinien być na to jakiś paragraf.   

Dlaczego właśnie śpiewnik przywołał wspomnienia? Pamiętam ten wieczór dokładnie. Zbliżały się święta. Miałam opracować gitarowe akordy do piosenki, do której chwytów nikt nie miał. Młodym czytelnikom przypominam, że w prehistorii, w której żyły Wasze matki, nie było Google! Szok i niedowierzanie. Wiem. Wyobrażam sobie. Ochłońcie!

Wracając do sedna. Chwyty były potrzebne na drugi dzień rano. Wpadam więc do domu. Pełna euforia. Cała w skowronkach. Skrajne emocje. Takie WYZWANIE. Nie spocznę, nim się nie uda…

W progu powitała mnie Mama z informacją, że mam bałagan w szafkach i ona ten bałagan pomogła mi posprzątać. Znaczy wywaliła wszystko i kazała poukładać na nowo. Bo święto! Rozumiecie to? Nosz kurka wodna, co ważniejsze? Piosenka, którą miałam zagrać i zaśpiewać przed publicznością, czy jakaś tam szafka? Odpowiedź jest jasna. Dla każdego! Półek wewnątrz nikt nie zobaczy, piosenkę miały słuchać miliony! Dobra. Przesadziłam. Kilkadziesiąt osób. Jednak jest ich znacznie więcej niż liczba potencjalnych odbiorców, którym przyjdzie fantazja by zaglądać do szafek. Był ryk, łzy i niedowierzanie. Wiecie już dlaczego mojego nazwiska nie ma na listach przebojów 😉

Szokujące odkrycie

Trochę mi to zajęło, ale pojęłam. Zrozumiałam Mamę dopiero w chwili, gdy Najstarszy robił ten nieszczęsny śpiewnik w zagraconym pokoju. Nim dowiedziałam się co robi na komputerze, musiałam się do niego przedostać przez okowy rozrzuconych tornistrów, teczek, maskotek i czegoś tam jeszcze, co na moje oko, w ogóle nie powinno znajdować się w naszym domu. Jak już się przez to przedarłam, to się wydarłam. No niestety tak mam, że emocje rzucają mi się na gardło.  Historia zatoczył pełne koło. Zrozumiałam to, gdy ochłonęłam.

Prawda okazała się okrutna. W młodości byłam dokładnie taka sama jak mój nastolatek! 

Zderzenie z rzeczywistością boleśnie odkrywcze, uświadomiło mi pewne sprawy.

 

7 rzeczy, których nigdy nie robią:

 

Nastolatek nie marnuje czasu na Facebooku

Jeśli Ci się wydaje, że marnuje, to zrozum: BŁĄDZISZ. Nastolatek ustala strategiczne działania, planuje cele, optymalizuje wydajność. A wszystko to przy współudziale kilkunastoosobowego zespołu współpracowników w jego wieku. Taka narada musi trwać. Kto jest z korporacji, zrozumie.

Nastolatek nie siedzi bezmyślnie przed komputerem

Matko, Ojcze zrozum. On tworzy w bólach. A co tworzy? Tego raczej się nie dowiesz. Może po jego śmierci  ktoś dobierze się do pamięci starego laptopa i odkryje te wiekopomne dzieła filmowo-tekstowe. Na razie to jest TOP SECRET! Znany wyłącznie wąskiej, kilkusetosobowej grupie znajomych.

Nastolatek nie robi głupich rzeczy

Robi rzeczy zabawne. Radosne. Wpływające na poprawę humoru odbiorców, którzy zwyczajnie potrzebują pocieszenia i chwili uwagi. A że Cię to nie śmieszy? Znaczy, że nastolatek musi bardziej się starać, aby zapobiec Twojej ewentualnej depresji.   

Nastolatek nie spóźnia się do domu

Przedłuża się jedynie koleżeńska narada, w której omawiane są kwestie tak ważne, że Matko i Ojcze, pojąć nie zdołacie. Powiem krótko. Ważą się losy świata.

Nastolatek nie robi bałaganu

Nastolatek przeprowadza doświadczenia, będące ratunkiem dla ludzkości. Nic to, że elektryczność wymyślono już dość dawno. A zjawisko napięcia powierzchniowego cieczy opisano dość dokładnie. Trzeba to odkryć na nowo. Rozwalając dwie skrzynki narzędziowe i pół kuchni przy okazji. Nauka wymaga ofiar!

Nastolatek nie marnuje czasu przed lustrem

Młoda dama lub młodzieniec jest jednoosobowym wydziałem marketingu, który musi zadbać o wizualizację swej nietuzinkowej osobowości. Czy przerywa się grafikowi, gdy projektuje plakat flagowego produktu? Czy ktoś mu stuka do łazienki, żeby się pospieszył? No, nie sądzę!!!

Nastolatek nie grywa w gry komputerowe

Nie rozumiecie? Przecież to jest jasne. Nastolatek się poświęca! Zdobywa właśnie  praktyczną znajomość języka angielskiego. Kazaliście mu się uczyć języków. Prawda?

Dlaczego więc dziwisz się, że nastolatek nie sprząta i nie chce wyrzucić śmieci?

Istocie tak utalentowanej, przyziemne czynności zabierają tylko cenny czas, który można spożytkować na potrzeby świata i rodu ludzkiego. Proste!?

Jak dogadać się z nastolatkiem?

Rodzice mają tylko jeden problem. Jak tę światłą istotę nauczyć najprostszych czynności życiowych. Nie myślcie dzieciaki (jeśli któryś z Was doczytał aż dotąd), że chcemy wam zrobić na złość! Zwyczajnie chodzi o to, byście kiedyś zaaferowani CIĘŻKĄ PRACĄ nie padli z głodu przy pełnej lodówce i by wasze DZIEŁA nie zginęły bezpowrotnie pod stosami ubrań i papierzysk. Osobiście od kilku już lat nieustannie kombinuję, jak sprawić, by śmieci wyrzucały się bez mojego udziału i nie wiązało się to z armagedonem w pieleszach domowych. Walczę. Poinformuje niezwłocznie, jeśli wygram w boju.

 

5 zasad życia w zgodzie

 

Teraz, gdy już rozumiesz, że Twoje dziecko jest jednostką ponadprzeciętną, łatwiej będzie negocjować. Zasady, którymi powinnaś się kierować są proste. Niestety Ty Matko i Ojcze powinieneś je stosować, bo jesteś starszy i mądrzejszy. Plus dla Ciebie.

Zasada 1: Słuchaj dziecka i raz na jakiś czas zaakceptuj jego prośbę.

– Mamo daj mi jeszcze pół godzinny. – Mogę to zrobić jutro? – Nie chce mi się! Czy to naprawdę konieczne? Zapewne te zdania są Ci dobrze znane. Jeśli możesz, to czasem wrzuć na luz. Nie wiem jak wy, ale ja też lubię sobie odłożyć coś na później. Więc Synów rozumiem. A jeśli sprawa pilna? Negocjuj. Powiedz szczerze, że pół godziny to za długo i poproś by wyrobił się w piętnastu minutach. Każdy dialog jest lepszy niż awantura.

Uwaga, uwaga… teraz moja tajna metoda! Proszę nastolatka, by zrobił to i to i to (dowolny spis rzeczy do zrobienia), a potem obiecuję, że do końca dnia będzie luzik. Wizja wolnych chwil działa na nastolatków niezwykle motywująco. Kiedyś wysprzątali dom na błysk w 90 minut!  

Zasada 2: Nie odrywaj nastolatka nagle od jego zajęć

Czasem wystarczy uprzedzić, że będzie Ci potrzebny za dziesięć minut. Pozwól mu dokończyć co zaczął robić. Pokaż, że szanujesz, to czym się zajmuje. Przecież też masz zadania, które wymagają czasu by je zakończyć: zapisać plik, wysłać wiadomość, czy skończyć zagniatanie ciasta.

Uwaga, uwaga… to ściśle poufne! Najlepiej zapytać nastolatka, za ile minut będzie wolny. Oczywiście tak zupełnie wolny to nie będzie nigdy. Czasem jednak w przypływie dobrego nastroju, wymsknie mu się, że za pół godziny… choć częściej słyszę, że w przyszły piątek.    

Zasada 3: Pokonaj nastolatka jego własną bronią

Nie zwraca na Twoje prośby uwagi? Też ignoruj nastolatka. Aż wyda mu się to podejrzane. Wczoraj mi się udało. Siedział Synuś na FB. Kilkał, klikał, nie odrywając wzroku od monitora. (Tak! Bezwzrokowe pisanie,to co kiedyś uczono w szkołach i na kursach, dziś dzieciaki opanowały dzięki facebookowi. Przepraszam za wtrącenie, ale nie mogłam się powstrzymać!).

Więc siedzi i klepie. Weszłam raz do pokoju, zabrałam coś z półki i milczę. Potem drugi raz i trzeci. Nic się nie odzywam. Po trzecim razie już nie wytrzymał. – Mamo, a co Ty tak nic nie mówisz? Raczył mnie sam zauważyć. I nawet zdradził temat massengerowej narady. Oczywiście ściśle TAJNEJ i MEEEGA ważnej. A potem zauważył, że ma Siostrę. Super!

Zasada 4: Przygotuj się na to, że nastanie dzień, w którym będziesz mieć gdzieś wszystkie metody. Zwyczajnie puszczą Ci nerwy.

Przeproś, ale nie przejmuj się za długo. Twój nastolatek też musi mieć jakieś traumatyczne wspomnienia. Przecież jeśli nie zostanie światowej sławy muzykiem, naukowcem, czy informatykiem, trzeba mieć na kogo zwalić. Dziecię i tak nie zapamięta, ile razy się opanowałaś. Do grobowej deski zaś będzie pamiętać ten jeden, jedyny raz, gdy emocje poniosły Cię na krawędź furii i rozpaczy. Takie życie.  

Zasada 5: Pamiętaj, że kochasz swojego nastolatka!

W razie wątpliwości zasadę nr 5 powtarzaj do skutku.

Czy powyższe metody działają? Napiszę tak. Raz działają, a raz nie. Czasem cierpliwość moja sięga zenitu i prędko przechodzę do zasady czwartej. Mam dość i chcę, żeby było po mojemu. Koniec i kropka. Budzi się we mnie nastolatka 🙂

 

Najwyższy czas na epilog

 

– Przyjdziesz na chwilę – wołam do Średniego.

– Teraz nie mogę.

Po pięciu minutach.

– Potrzebuję coś z Tobą ustalić – krzyczę. Iść do niego nie mogę, bo czytam coś Małej. A jak zaraz nie przyjdzie, to zapomnę co miałam powiedzieć. A to jest ważne!

– Daj mi jeszcze pięć minut – prosi.

– Tylko na pewno! Mierzę czas – podkreślam i oczywiście nawet nie spoglądam na zegarek.

Przychodzi po jakiś trzech minutach.

– Mamo, choć prędko na dół. Szybko, szybko… – jeszcze mnie pogania.

– Przecież Ty miałeś przyjść do góry!

– Przecież przyszedłem. I proszę Cię, żebyś szybko zeszła na dół. Musisz iść natychmiast!

Już miałam skorzystać z zasady nr 4, coś mnie jednak powstrzymało. Widząc błagalne spojrzenie Syna, niesiona matczyną wspaniałomyślnością, schodzę do kuchnia. A tam? Nie uwierzycie! Tekturowa strzałeczka położona na tafli wody wlanej do foremki od keksów płynie!!! SAMA!!! Nikt jej nie pcha, nie ciągnie, ani w nią nie dmucha. 

Super!!!  Bez mrugnięcia okiem sprzątnę jutro tę foremkę. Niewielka to cena, za efekt ŁAŁ 🙂

– A Ty co chciałaś? – przypomina mi Średni.

– Ustalić jutrzejszy dzień… – i już mam powiedzieć, że rano trzeba iść z psem na spacer, gdy Średni wypala…

– Właśnie Cię miałem prosić, żebyś mnie obudziła pół godziny wcześniej, bo chciałbym rano pobiegać, to wezmę psa.

Opad szczęki powstrzymał tylko i wyłącznie spazmatyczny ścisk w gardle z autentycznego wzruszenia. Oj, jak ja dziękowałam Opatrzności, że powstrzymywała mnie przed gderaniem. Jak się cieszyłam, że nie zagalopowałam się, gdy Średni nie chciał przyjść od razu. Jak wdzięczna byłam losowi, że dał mi możliwość poznania swojego Syna. W życiu nie biegał! A ja w życiu nie widziałam pływającego samoistnie kawałka tekturki. Niezapomniane chwile.

Nauka dla mnie najważniejsza. Czasem trzeba wrzucić na luz. Przypomnieć sobie czasy młodości. I co rano wbijać do głowy piątą zasadę. Do skutku! Aż zasada zadziała, albo dziecię pójdzie w świat.

 

Zdradzisz mi swoje pomysły na dogadywanie się z nastolatkami?
Zawsze dobrze Wam idzie dialog, czy różnie bywa?   

Lidia Góralewicz

Wpis zaintrygował Cię? Rozbawił? Dał do myślenia? Udostępnij.