Dziecko nie jest Twoim sukcesem

with Brak komentarzy

brawa dla matki– Moje dwa największe życiowe sukcesy mają 6 i 12 lat – napisała jedna z matek na facebookowej grupie dla kreatywnych kobiet. Inne jej wtórowały. Doskonale rozumiem, co chciały oddać. Kiedyś i ja tak myślałam. Czwórka moich pociech też napawa mnie dumą. Uważam jednak, że to, kim jest dziecko, jest jego zasługą. I jego sukcesem. Nie moim! Ja mogę mu tylko wskazywać kierunek i pomagać. Sukcesy odnosi sam. Jeśli ja chcę odnieść sukces, muszę się bardziej postarać…

 

Dziecko jest Twoim sukcesem? Gdyby tak myśleć, należałoby uznać, że bezdzietne kobiety sukcesów w życiu nie miały. Zwyczajnie, nie miałyby czym Cię przebić. To byłaby bzdura!!! Nie tędy droga. Jeśli nią zmierzasz, to zawróć. I nim się droga Mamo na mnie obrazisz śmiertelnie, przeczytaj z uwagą.

 

Miałaś może kiedyś taką sytuację?

 

Jeśli nie, to z łatwością możesz ją sobie wyobrazić. Zdarza się to w życiu często. Napracowałaś się nad jakimś projektem. Spędziłaś nad nim długie godziny. Notatki brałaś do domu. Siedziałaś po nocach. Na koniec brawa i oklaski zebrał Szef, który zlecił Ci to zadanie. Mówił, ile trudu kosztowało go, by w końcu jego dział zaczął sprawnie pracować. Jak zabiegał o to, by jego kadra uzyskała stosowne kwalifikacje. Jak po nocach nie spał rozmyślając jak skoordynować zadania i podzielić obowiązki. I co? Jak z tym się czujesz? Niby szef ma rację. Poniekąd to jego zasługa. Żal jednak wielki, że twoje nazwisko w podziękowaniach nie pada. Czyż nie jest tak?

 

Myślę, że podobnie może czuć się nastolatek, który usłyszy, czy przeczyta, że jest mamusi największym sukcesem. Owszem. Urodziłaś go to fakt. Bolało. Potem nieprzespane noce, przewijanie, karmienie. Trochę Cię to kosztowało. Potem pilnowałaś, by nie zrobił sobie krzywdy stawiając pierwsze kroczki…

Tylko że dziecko te kroczki stawiało samo! Raz po raz klapiąc na pupę i cierpliwie podnosząc się w górę. Dzień za dniem. Mozolnie, aż nauczyło się trzymać pion i równowagę. Pękałaś z dumy, jak wcześnie zaczął chodzić. Jednak to on te pierwsze kroczki sobie wypracował. Sam! Sam to osiągnął!

Potem było już tak samo. Pierwszy udany dzień w przedszkolu, pierwsze występy, wierszyki, pierwsza piątka w szkole. Ale też pierwsze niepowodzenia, z którymi dziecko musiało sobie radzić. Owszem. Podpowiadałaś jak. Jeśli jednak wybrnął z trudnej sytuacji, to sukces należy się jemu. Nie Tobie. Sorry !!!  😉

 

Znalazłam nawet opinię psychologów głoszące, że nie należy mówić, że jest się dumnym z dziecka. Należy podkreślać, że ono może być dumne z siebie. Nie lubię aż tak skrajnych teorii. Myślę, że każdy od mamy chciał usłyszeć, że jest z nas dumna. Może kiedyś jeszcze wrócę do tematu? Dajcie znać, czy warto?

 

Wracając do sukcesu

 

Czym grozi skupianie się na dziecku, jako na źródle Twojego sukcesu? Czarną rozpaczą wtedy, gdy “ten Twój Sukces” zacznie domagać się zwrotu praw autorskich i swoją drogą pójdzie w świat. A niektóre egzemplarze robią to stanowczo i dobitnie. Bywa, że nawet porzucają kraj. Ciężko tak trochę, gdy sukces Cię opuszcza i nie można napawać się nim każdego dnia. Czyż nie?  Wtedy będzie Ci przykro i źle. Serio! Nawet jeśli teraz tęsknisz do chwili wytchnienia.

 

Bywają matki, które za nic “sukcesu” nie chcą oddać walkowerem. Ich dzieciaki tkwią potem przy mamusi, jako fundamencie i sile napędowej wszelkich dążeń, marzeń i snów. Bywa i odwrotnie. Matki przykute mentalnie do dzieci, przerywające nawet miodowy miesiąc telefonami. I to, zaufaj mi, nie jest dobre rozwiązanie! Pewnie znasz na to mnóstwo życiowych przykładów. Nie daj się! Co robić?

 

Zawalcz o sukces już dziś

 

Jak się do tego przygotować? Wiem, wiem… że mam łatwiej, bo dwójka moich dzieci przerasta mnie o głowę. Słowo jednak daje, że myślę o tym, odkąd zaczęły raczkować. Proponuję najpierw, usunąć “moje” i “mój” ze słownika. No nie bój się. Nie od razu!!! Powoli jednak przyzwyczajaj się do myśli, że choć w akcie urodzenia dziecka  widnieją twoje dane, to właściciel tego aktu nie jest Twój. Dane Ci dziecię zostało przez Stwórcę na wychowanie, ale nie na własność. Masz go inspirować, wpajać mu wartości, które uważasz za słuszne. Nie po to jednak, by było Twoją wizytówką, ale by samodzielnie mogło pójść w świat. I dokonywać swoich wyborów. Czy będą dla Ciebie akceptowalne, czy też nie. Sorry !!! 😉

 

Skup się, to ważne!

 

Wyobraź sobie na moment, co będziesz robić, gdy Twoje dzieci wyfruną w świat? Czym będziesz zajmować się wolnymi wieczorami? Jak zagospodarujesz swój dzień bez dzieci? Wiem, brzmi strasznie! Dlatego mam już pewne plany 😉

 

Niestety fakty są nieubłagane. Dzieci dorastają i z roku na rok są coraz mniej nasze. I najlepsze co możesz im dać, to mamę mającą własne pasje, zainteresowania i maleńkie sukcesy. Zacznij je realizować już dziś! Choćby kwadrans dziennie!!! Miej odskocznię od dziecka, taką tylko Twoją. Coś, co wypełni Twój czas, tym co lubisz. Nawet jeśli tego czasu, masz dziś ciągle za mało.

 

Kochasz kwiaty, rośliny? Stwórz piękny ogród, niech będzie twoją wizytówką i twoim sukcesem.

Mogłabyś godzinami malować? Maluj! I ciesz się z każdej małej akwareli.

Wolisz gotować? Gotuj, eksperymentuj, stwórz zbiór uniwersalnych przepisów i daj na Facebooka.   

A może uspokaja Cię dzierganie na drutach? Znajdź godzinę w tygodniu, by zrobić piękny szalik!

Może jesteś przedsiębiorcza? Pomyśl, co, gdzie, jak mogłabyś zdziałać. Co zrobić? Jak pomóc?

 

Piękny ogród… lub choćby mały krzaczek. Obraz. Sweter, jakiego nikt nie ma. Na początek wystarczy szaliczek! Zachwycające potrawy. Własna firma. Pasjonująca praca. Coś spektakularnego… albo koleżeńskie kółko dyskusyjne, w którym każdy chętnie spędzi czas. Tak! To mogą być Twoje małe i większe sukcesy. Tak! Tym możesz się pochwalić. Tak! To może dawać Ci szczęście. A dziecko? Może kiedyś powie Ci, że byłaś inspiracją i wsparciem dla jego sukcesów?… I będziesz mogła być dumna. Z siebie!

 

Lidia Góralewicz

Źródło zdjęć: pixaby

 

Możesz ze mną się nie zgodzić! Jeśli jednak uważasz, że wpis wart jest przemyślenia, wdzięczna będę jeśli go udostępnisz. Może komuś się przyda?